Ból nie taki straszny jak go malują :)

Ból nie taki straszny jak go malują :)

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Znowu trochę mnie nie było, ale do tego idzie się przyzyczaić chyba :) Aktualnie mam dniówki w pracy i no niestety nie bardzo mam wtedy kiedy poświęcić chwilę czasu na bloga, bo co chwila ktoś czegoś ode mnie chce, a w domu… no cóż, tym bardziej niestety nie ma kiedy, bo po prostu jestem zmęczona i brakuje siły na cokolwiek… Wstaje o 5, wracam do domu o 18, trzeba się umyć, zrobić obiad na drugi dzień do pracy i nagle trzeba iść spać, bo rano znów trzeba wstać. No ale nie ma co narzekać, trzeba się cieszyć że praca jest i to nawet całkiem dobrze płatna :) Co prawda w niedziele z reguły nie pracuje, no ale jak czase, trzeba przyjść to trzebanie ma zmiłuj niestety :)

No ale do sedna… dzisiaj będzie o bólu… Jak każdy z nas wie, z bólem bywa różnie, niektórzy dostają siniaków gdy tylko mocniej się ich dotknie, są też tacy którzy tej siły potrzebują o wiele, wiele więcej. Są też różne progi świadomości bólu czy też odporności na ból. Przez całe swoje życie uważałam że mój próg bólu jest niski i wiele rzeczy nie będę w stanie znieść – na całe szczęscie wcale nie jest tak źle. Jak wiecie zapisałam się na tatuaż… I stało się! 16 lutego stałam się szczęśliwą posiadaczką tego o to cudownego wilka:

17161068_1264705643616282_1671786988_n

Ten piękny zwierzak zdobi moje udo i mam nadzieje że tam też pozostanie. Nie wygląda może jeszcze mega zniewalająco, ale to dlatego że aktualnie jeszcze się goi i niestety będzie wymagał małej korekty bo niestety tusz nie w każdym miejscu przyjął się tak jak powinien, ale to tylko kwestia czasu moi drodzy :) Teraz nawet żałuje że jakoś bardziej go nie rozbudowałam, bo w sumie myslałam czy by go nie połaczyć z łapaczem snów, ale gdy szłam na sesje to byłam tak zestresowana że nie myślałam trzeźwo chyba :)

17140926_1264705653616281_886454108_n

Muszę wam się przyznać że już dwa tygodnie przed wizytą trzęsłam się jak osika na samą myśl, bałam się że będzie mnie bolało na tyle iż nie będę w stanie wysiedzieć, do tego bardzo boje się igieł i nie miałam jeszcze projektu – który bądź co bądź zobaczyłam dopiero z rana w dzień wizyty :) W pracy i w domu mieli mnie już pewnie serdecznie dość, choć zgodnie mówili  że nie jest tak źle, ale ja nie do końca im wierzę :P Maciek – tatuażysta, śmiał się ze mnie, że jak weszłam do pomieszczenia to byłam blada jak ściana i bał się że zejde mu z fotela, a tu nic bardziej myslnego. Cała sesja trwała całe czterdzieści pięć minut i szczerze przyznam że minęła mi w tempie ekspresowym, w sumie to byłam trochę zawiedziona że tak krótko to trwało, ale może jeszcze kiedyś jak mój mężczyzna mi pozwoli to udam się na rozbudowanie obecnego wyglądu.

Ból… bałam się go przeokropnie, ale okazało się że wcale nie jest tak źle. Większosc Pań doskonale wie jak boli depilacja woskiem czy też depilatorem… Szczerze? Ja nie jestem tego w stanie przeżyć, a tu?! Kurde prawie w ogóle nie czułam bólu, w kilku miejscach fakt zdarzyło mi się zawyć, to Maciek śmiał się że nawet śpiewać potrafię, ale poza tym nie było tak źle. Grzecznie leżałam sobie na fotelu gadając z nim o wszystkim i o niczym – po fakcie stwierdzam że gościu jest świetny i potrafi odciągnąć człowieka od złych myśli. Jestem mega zadowlona z jego pracy! Czyli nie wszystko jest tak bolesne jak to w internecie opisują i każdy z nas ma inny próg odczuwania bólu, każde miejsce boli inaczej. Więc pamiętajcie, nie każdy diabeł jest tak straszny jak go malują ^^

A co poza tym u mnie ? :) Muszę wam się przyznać że się zakochałam… Momentami sama w to nie wierzę, ale chyba tak własnie jest :) W sumie wiosna idzie, więc czemu nie :P Wspólne plany na wakacje już są, wstępnie w kwietniu ma przyjechać ze mną do rodziców na obiad, więc w sumie kręci się chyba wszystko tak jak powinno. Trzymacie kciuki!

17124934_1264705636949616_895140618_n

Miłego dnia robaczki! :*