Jak ten czas szybko leci...

Jak ten czas szybko leci…

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Tak wiem… Możecie mnie bić i linczować, należy mi się, mam tego świadomość.  Moje życie ostatnio było tak zakręcone i pełne zmian że nie wiem od czego zacząć. Musicie wiedzieć że byłam z wami na bieżąco, nawet jeśli nie komentowałam waszych postów, starałam się chociaż na chwilę wpaść i sprawdzić co się u was dzieje, mam nadzieje że wybaczycie mi moje niecne występki :)

Gdy ostatnio tutaj byłam to nie działo się u mnie za ciekawie… Same zmiany i to nie zawsze na dobre, ale co poradzisz, uszy do góry i jazda, czyż nie? Trzeba sobie jakoś radzić, nie można się poddawać, prawda? Gdy ostatnio pisałam to byłam bez pracy, z niewielka wizją na znalezienie czegoś porządnego, ale dałam się namówić koleżance na pracę nie w zawodzie, a mianowicie na Amazon :) nie śmigam i nie skanuję produktów do wysyłki ale koordynuje prace pracowników tymczasowych, raporty, systemy, takie tam sprawy. Szczerze? Zarabiam stanowczo więcej niż w domu dziecka, praca nie jest tak męcząca psychicznie jak tam, do tego możliwość rozwoju jest dużo, dużo większa, więc narzekać nie będę!  Także praca jest jak najbardziej na plus – czasem bywa nudno ale w większości jest tyle pracy że nie wiem za co się zabrać, a zawsze jeszcze coś przypadkiem trzeba zrobić na już. Najważniejsze jest to że mam pracę i jestem z niej zadowolona :)

Pracy ostatnio jest tyle że nawet jak mam wolną chwilę to albo jej nie mam bo coś trzeba tak czy siak zrobić albo leżę w łóżku i odpoczywam, bo nie mam siły niczego zrobić i jedyne co mnie ratuje to właśnie wyro <3 Weekendy z reguły mam wolne więc jeśli nie mam akurat jakiś ważnych planów czy turnieju badmintona to jadę do rodziców i spędzam czas z nimi, w końcu go mam na tyle by nadrabiać i poprawiać kontakty z rodzicami, które za czasów byłego faceta były gorsze – wiecie zamknięta w złotej klatce, były nie przepadał za moją rodziną, więc skoro on nie chciał jeździć to ja też nie jeździłam… Ważne że to już się zmieniło i teraz mam czas i chęci by do nich jeździć :) Kontakty z siostrą też mi się polepszyły i wróciły w miarę do normalności – więc widzę same plusy :)

Ostatnimi czasy zaczęłam rozmawiać z jednym z kolegów z pracy… Oczywiście jak na mój cudowny gust przystało jest młodszy – czasami ma wrażenie że facetów młodszych to ja po prostu wybieram sobie na wyczucie, zawsze, jakbym miała jakiś radar na nich czy coś :) Muszę się nawet pochwalić że wczoraj dostałam kwiatka:

16117325_1219961551424025_324297628_n

Taka piękna róża! Niby nic takiego, ale możecie sobie wyobrazić jaka była moja wina jak otworzyłam drzwi a tam on z różą w ręku :) Mały gest a cieszy, uśmiecham się na samą myśl :)

A właśnie, nie chwaliłam wam się jeszcze bo w sumie mnie tu nie było ale… na 16 lutego mam termin na tatuaż :) umówiłam się na wizytę pomimo tego że mam niski próg bólu i panicznie boje się igieł… Jestem ciekawa czy uda mi się tam wysiedzieć, już nie mogę doczekać się moje wilka <3 Czekam na tę chwilę na projekt, nie mogę się doczekać, a do końca miesiąca jeszcze tyle czasu! To na pewno będzie coś pięknego i cudownego bo przecież wilki takie są <3 Tak, tak wiem świra mam na tym punkcie i ludzie w sumie mają mnie już serdecznie dość, ale co ja poradzę że się tak cudownie na to nakręciłam :)

Wiecie jakie mam postanowienie noworoczne? Skończę pisać moje opowiadania które mam zaczęte i coś może kiedyś opublikuję, ale tylko wtedy jeśli będę tego miała całkiem sporą ilość i będę mogła notki dodawać systematycznie :) Bo niestety aż tak dobrze nie piszę żeby zrobić z tego coś poważnego czyt. książkę czy coś takiego :) Więcej postanowień nie mam, bo po co wyznaczać sobie cele do których potem nie chce się człowiekowi dążyć :)

Mam nadzieję że wybaczycie mi moją nieobecność :) Postaram się tym razem wrócić szybciej :)