Czerwiec... dla mnie miesiąc zmian.

Czerwiec… dla mnie miesiąc zmian.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Witajcie!

Tak wiem, ostatni wpis miał miejsce w maju, a niestety już mamy lipiec. Tak, wiem, miała być poprawa, miałam pisać częściej co u mnie słychać, ale nie dałam rady. W maju dużo pracy, mało wolnego czasu niestety było, więc musiałam sobie jakoś radzić, przez co czasu na bloga nie było, a czerwiec? Dla mnie była to kompletna porażka.

Jak wiecie w głowie miałam myśli o pierścionku, o tym że chcę ogarnąć moje życie, jakoś zaczynać sprawiać by było stateczne, wiem że może to głupie ale miałam nadzieję że pierścionek to właśnie sprawi, zwłaszcza że razem byliśmy od prawie pięciu lat, a prawie cztery razem mieszkaliśmy. Jak dobrze zauważyliście BYLIŚMY, ponieważ tak się wszystko złożyło że nie ma już NAS. W czerwcu były już Luby postanowił że to koniec i się wyprowadza, a wiecie jaki podał powód? Że nie czuje tego co wcześniej… Szczerze? Miałam ochotę zrobić mu krzywdę… bo jeśli on myślał że całe nasze życie to będą pierdolone fajerwerki to ja mam dość, bo przecież nie można całe życie ich mieć. Pierwsze cztery dni piłam i to tak porządnie, nawet na tyle że w sumie nie powinnam iść do pracy, ale szłam, bo jeśli zostałabym to dalej bym ryczała, bo szczerze mówiąc przed ostatnie trzy tygodnie nie robiłam wiele więcej. Szłam do pracy, walczyłam ze sobą, wracałam do domu i ryczałam w poduszkę, bo inaczej nie potrafiłam sobie z tym poradzić, a prawda jest taka że dalej nie potrafię, a cała ta sytuacja mnie przerasta. Wydawało mi się zawsze że jestem silna i ze wszystkim sobie dam radę, cóż, przeliczyłam się i to mocno, bo tak się składa że z tym rady sobie nie daję.

5e02b83e797c0234406df1f6e1700e82

Najgorsze w tym wszystkim jest to że ja nie wiem o co mu dokładnie chodzi, bo jest facetem którym sam nie wie czego chce od życia i od świata, przez co cała ta sytuacja odbiła się na mnie, bo chyba byłam najbliżej. Jak można powiedzieć że się kogoś kocha, ale już nie tak i dlatego się odchodzi? Szczerze tego nie rozumiem, bo skoro się kogoś kocha to się od niego nie odchodzi, tylko zmienia punkt patrzenia. NIE WIEM CO ROBIĆ, PO PROSTU NIE WIEM.

Miałam opisać też drugą rzecz, ale nie dam rady, po prostu nie dam. Idę owinąć się w kołderkę i zatopić tam swoje smutki.

Miłego.